WAŻNE
TERAZ

Świat wstrzymuje oddech. Trump przemawia w Davos

newsroom wp (strona 32 z 49)

"Polexit na raty". Mocna diagnoza prof. Dudka
WIDEO

"Polexit na raty". Mocna diagnoza prof. Dudka

Niemal połowa badanych oceniła w sondażu United Surveys dla WP, że zarówno Zbigniew Ziobro jak i Mateusz Morawiecki powinni stracić stanowiska, jeżeli Polska nie otrzyma pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. Więcej respondentów uważa jednak, że to Zbigniew Ziobro powinien odejść z rządu. Agnieszka Kopacz-Domańska w programie "Newsroom WP" pytała prof. Antoniego Dudka czy ktoś może ponieść odpowiedzialność jeżeli Polska nie otrzyma pieniędzy z KPO. - Mogą polecieć (głowy - red.), ale dopiero przy okazji wyborów. Podejrzewam, że do wyborów tych pieniędzy nie dostaniemy. Większość Polaków słusznie uważa, że będzie za to odpowiadał rząd Zjednoczonej Prawicy i jego konflikt o wymiar sprawiedliwości. Odpowiedzialność Ziobry jest największa, ale Morawiecki i Kaczyński też są odpowiedzialni. Reakcją mogą być tylko wybory. Polacy będą wybierali w przyszłym roku nie tylko Parlament, ale też kierunek rozwoju Polski. Jeżeli pani marszałek Małgorzata Gosiewska (w programie "Tłit" - red.) zechciała stwierdzić, że sądy dalej źle wyglądają po siedmiu latach ich rządów, to jeżeli te rządy się utrzymają, to pseudoreformowanie wymiaru sprawiedliwości będzie trwało dalej przez kolejne lata i nie należy się spodziewać, by doprowadziło to do czegokolwiek innego poza Polexitem na raty. Nie wystąpimy z Unii Europejskiej jak Wielka Brytania, ale każdego roku będzie nas coraz mniej w Unii w wyniku kolejnych konfliktów, kar i wykluczeń - ocenił prof. Antoni Dudek. Czy Jarosław Kaczyński może rozważać pozyskanie środków z KPO bez wsparcia partii Zbigniewa Ziobry? Tak twierdzi poniedziałkowa "Rzeczpospolita". - Myślę, że Kaczyński to bardzo poważnie rozważa. Budżet jest w coraz gorszej sytuacji, a my tych pieniędzy bardzo potrzebujemy. Zwłaszcza rządzący, którzy chcą pokazać się w przyszłym roku wyborczo jako dobrzy gospodarze. To byłoby rozwiązanie, z którym mieliśmy do czynienia, gdy Polska przystępowała do Funduszu Odbudowy. Wtedy głosy Lewicy pomogły tę sprawę przegłosować. Ziobryści byli przeciw, ale pozostali w koalicji. Można sobie wyobrazić, że ustawa zostanie przyjęta np. z pomocą posłów PSL, a koalicja będzie dalej trwała. Ziobro powie, że się nie zgadza, ale dla dobra Polski on w tym rządzie pozostaje. Czekanie w stanie zawieszenia, w którym jesteśmy od roku, jest dla PiS-u niekorzystne - ocenił prof. Dudek.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Prawo wojenne? "Ukraina nie ma innego wyjścia"
WIDEO

Prawo wojenne? "Ukraina nie ma innego wyjścia"

Rosja wystrzeliła pociski termobaryczne w kierunku Nowosieliwska w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy. Dlaczego Rosja wznawia akurat teraz ataki tego typu bronią? Agnieszka Kopacz-Domańska pytała o to w programie "Newsroom WP" gen. prof. Bogusława Packa, dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - To konsekwentnie realizowany plan przez Federację Rosyjską. To działanie, które może potrwać całą zimę. To jednoczesne niszczenie infrastruktury krytycznej oraz atakowanie wojska i ludności cywilnej. Rosja rzuciła na stół wszystko co posiada. Nękanie różnymi działaniami, bronią kasetową, termobaryczną ma zmierzać do złamania odporności ukraińskiej. Jedną z największych przeszkód, których Putin nie może pokonać, jest determinacja i chęć zwycięstwa, która w Ukrainie jest bardzo ważnym czynnikiem - ocenił gen. prof. Bogusław Pacek. Ukraińcy zaatakowali rosyjską bazę w Melitopolu. Czy takich działań odwetowych będzie więcej? - Trzeba otwarcie powiedzieć, że Ukraina nie ma innego wyjścia. Ukraina nie może bronić się tylko na własnym terytorium, gdy jej sąsiad - potężne państwo - postępuje jak zbrodniarz, atakuje wszędzie, atakuje infrastrukturę krytyczną i osiedla mieszkaniowe. Myślę, że nie ma co zasłaniać się prawem wojennym, które zabrania Ukrainie działać wewnątrz Rosji, bo to wojna. Rosja zaatakowała Ukrainę w sposób przestępczy i według mnie Ukraina nie ma innego wyjścia. Musi użyć dostępnych środków, by zahamować Rosję - ocenił gen. prof. Pacek.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Propagandowe nagranie z Putinem. "Widać histerię w telewizji rosyjskiej"
WIDEO

Propagandowe nagranie z Putinem. "Widać histerię w telewizji rosyjskiej"

Rosjanie opublikowali nagranie, na którym Władimir Putin jechał mercedesem po - jak twierdzi - odbudowanym moście na Krym. Obiekt w październiku został poważnie uszkodzony i utrudnił Rosjanom dostęp do półwyspu. Jak twierdzi prof. Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku, takie zagrania propagandowe mogą być skuteczne w oczach rosyjskich obywateli. - Ten most nigdy nie był całkowicie zniszczony, zwłaszcza dla ruchu kołowego. Tam cały czas można było przejechać lekkim samochodem, natomiast nie można było zrobić nic więcej. Nie ma innego wyjścia niż udowadniać, że coś działa, gdy nie działa. Mamy zdjęcia z naprawy mostu i wiemy, że żaden ciężki transport tamtędy jechać nie może i ten most nie spełnia swojej roli. Będzie więcej takich wrzutek - ocenił ekspert ds. bezpieczeństwa w programie "Newsroom WP". - Rosjanie próbują znowu wygrać wojnę propagandową wewnętrznie. Ukraina pokazuje atakami na lotniska, że jest zdolna nie tylko by walczyć, ale też by się odgryzać. To kłopot rosyjskiej propagandy. Widać histerię w telewizji rosyjskiej. Niedawno Ławrow w telewizji się przejęzyczył i przyznał oficjalnie, że trwa wojna z Ukrainą. Widać, że Rosji nie idzie. Z kontrofensywami jest taki problem, że Ukraina nie ma sił i środków, by robić to w stylu rosyjskim. Być może będziemy świadkami uderzeń punktowych. Ukraińcy borykają się nie tyle z ludźmi, ale nadal ze sprzętem. Ukrainie brakuje cały czas sprzętu. Ta pomoc, która jest, pomaga jej, ale nie jest w stanie rozwiązać bieżących problemów - dodał prof. Daniel Boćkowski w rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"To jest kolejny skandal". Leszek Miller o ruchu PiS
WIDEO

"To jest kolejny skandal". Leszek Miller o ruchu PiS

- Zbliżają się wybory, nic dziwnego, że ekipa rządząca postanowiła dorzucić środków do partyjnej telewizji - tak europoseł i były premier Leszek Miller komentował w programie "Newsroom WP" pomysł zwiększenia finansowania mediów publicznych o 700 mln zł. - To jest kolejny skandal. Trudno w cywilizowanych i dyplomatycznych słowach określić to, co władza robi z naszymi pieniędzmi, bo rząd nie ma swoich pieniędzy. Rząd ma pieniądze z naszych podatków - komentował Leszek Miller. Patrycjusz Wyżga przytoczył argument o "putinflacji" podnoszony przez polityków PiS. - To nie jest "putinflacja". Owszem, czynniki zewnętrzne wpływają w pewnym stopniu na poziom inflacji, ale główne źródła tkwią w polityce rządu. To głównie wynika z beztroskiego rozdawania pieniędzy na różny sposób i na różne cele. Z jednej strony mam sytuację, w której Narodowy Bank Polski przez wiele miesięcy podnosił stopy procentowe, a z drugiej strony politykę rządu, który wydawał pieniądze na prawo i lewo - oceniał były premier. Pytany o projekt zmian, w wyniku których pierwszymi kanałami na dekoderach cyfrowych byłyby kanały telewizji publicznej, odpowiedział: - Dla mnie to nie jest problem, bo nie oglądam telewizji publicznej, ani nie słucham radia publicznego. Dla mnie to szczujnia propagandowa, wobec której czuję obrzydzenie. Dla ludzi, którzy mają mniejsze obycie z telewizorem, być może będzie to problem. Widać do czego gotów jest uciec się obóz władzy, by zmusić Polaków do czerpania wiedzy tylko z jednego źródła - dodał Leszek Miller.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Przed laty nazwał Ziobrę "zerem". Miller: Popełniłem błąd. Przeszacowałem
WIDEO

Przed laty nazwał Ziobrę "zerem". Miller: Popełniłem błąd. Przeszacowałem

Zbigniew Ziobro atakuje premiera. W rozmowie z tygodnikiem "Sieci" stwierdził, że żaden rząd nie dokonał takiego transferu suwerenności do Brukseli jak rząd Mateusza Morawieckiego. O spór w rządzie Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Newsroom WP" Leszka Millera, europosła i byłego premiera. - Zbigniew Ziobro prowadzi własną wojenkę przeciwko własnemu rządowi już od dawna. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że pan Ziobro źle znosi obecność premiera Morawieckiego, być może sam chętnie by objął tę funkcję. Wykorzystuje zajmowane stanowisko przeciwko Unii Europejskiej. To się objawia w rozmaity sposób. Uważa, że umocni elektorat. W normalnym rządzie, w którym prezes Rady Ministrów jest rzeczywiście premierem, taki minister nie zagrzałby długo miejsca. Premier natychmiast by go zdymisjonował, ale my nie mamy jako Polacy rządu, w którym premier jest premierem - stwierdził Leszek Miller. Patrycjusz Wyżga zapytał swojego gościa, co by zrobił, gdyby to w jego rządzie padały takie ataki. - Natychmiast zostałby zdymisjonowany. Mam bardzo krytyczną opinię w stosunku do działalności pana Ziobry na stanowisku ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, albowiem on wykorzystuje tę posadę do swoich politycznych celów. Jego działalność polega na umacnianiu swojego środowiska politycznego, co wiąże się z rozmaitymi awansami. Nie tylko w Warszawie, ale również w terenie. Mam na myśli przede wszystkim prokuratury. Wszczyna takie śledztwa, które mu odpowiadają, natomiast nie wszczyna dochodzeń, które z jego punktu widzenia są szkodliwe politycznie. Jeżeli Ziobro mówi, że po raz pierwszy mamy rząd, który dokonuje takich koncesji politycznych, co jest nieprawdą, to po raz pierwszy mamy ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, który wykorzystuje stanowisko do celów politycznych - stwierdził były premier. Patrycjusz Wyżga przypomniał słynną wypowiedź swojego rozmówcy, który przed komisją śledczą ds. afery Rywina powiedział do obecnego ministra sprawiedliwości "pan jest zerem, panie Ziobro". - Ja mówiąc wtedy te słowa popełniłem błąd, bo ja wyraźnie wtedy przeszacowałem pana Ziobrę - powiedział Leszek Miller.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Były premier o decyzji Morawieckiego. "Powinien przeprosić"
WIDEO

Były premier o decyzji Morawieckiego. "Powinien przeprosić"

Jak piszą reporterzy Wirtualnej Polski Dariusz Faron i Szymon Jadczak - premier Mateusz Morawiecki obiecał kadrze piłkarskiej co najmniej 30 mln zł za wyjście z grupy na mundialu. Informację tę dziennikarze naszego portalu potwierdzili w trzech niezależnych źródłach. W programie "Newsroom WP" Patrycjusz Wyżga pytał o tę sprawę Leszka Millera, byłego premiera i europosła. - To skandaliczne oczywiście. Po pierwsze, nasi piłkarze i tak otrzymują różne pieniądze i to godziwe ze strony władz FIFA i PZPN. Po drugie, naprawdę w Polsce są ważniejsze potrzeby dot. służby zdrowia, edukacji i wielu ważniejszych spraw, na które nie ma pieniędzy. Jeżeli na te ważniejsze sprawy nie ma pieniędzy, to tym bardziej premier nie powinien składać żadnych zobowiązań w stosunku do piłkarzy. Tym bardziej, że nie są mistrzami świata. Owszem, odnieśli sukces, ale to nie jest mistrzostwo świata. Został popełniony błąd i premier powinien uczciwie się z tego wycofać - stwierdził Leszek Miller. Przedstawiciele rządu oraz PZPN próbują tłumaczyć, że pieniądze mają pójść na szkolenie, choć również inne media - poza Wirtualną Polską, która opisała sprawę pierwsza - opisują dyskusje w kadrze nt. podziału rządowych premii. - To wszystko jest próba zagmatwania jasne sytuacji. Premier powinien wystąpić, powiedzieć: "Przepraszam bardzo, popełniłem błąd. Te pieniądze są potrzebne gdzie indziej. Kończymy dyskusję i koniec" - ocenił były premier.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Kaczyński uderzył w kolejną grupę. "Wie, że jego gawędy są słuchane"
WIDEO

Kaczyński uderzył w kolejną grupę. "Wie, że jego gawędy są słuchane"

Jarosław Kaczyński mówił na ostatnich spotkaniach ze zwolennikami o walce rządu z inflacją, która wciąż jest na wysokim poziomie. Prof. Sławomir Sowiński uważa, że lider partii rządzącej próbuje rozmyć ten problem w swoich wypowiedziach. - Nie sądzę, żeby z tematu inflacji PiS chciał zrobić główny motyw swojej opowieści wigilijnej. To będzie raczej opowieść o dobrym obozie władzy, który walczy z zagrożeniami i próbuje reprezentować punkt widzenia swoich wyborców w złym i niedobrym świecie - mówił politolog w programie "Newsroom" WP. Prowadzący rozmowę Mateusz Ratajczak przypomniał słowa Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o lekarzach, którym zależy głównie na pieniądzach. - Słuchałem tej wypowiedzi. Kaczyński zdaje sobie sprawę, że te jego polityczne gawędy są uważnie słuchane i odbierane jako otwieranie kolejnych nowych frontów. Wyobrażam sobie, że może być to próba budowania napięcia i powrotu do igrzysk. Pamiętajmy, że gdy rosną ceny chleba, to każda władza chce wywołać igrzyska. To metoda nieskuteczna. To PiS-owi nie pomaga - ocenił politolog. Prezes PiS mówił również o możliwej wojnie domowej i pacyfikacji prawicy, gdyby obecna opozycja wygrała przyszłoroczne wybory. - Jedną z kluczowych spraw przy tych wyborach i tym, co być może przesądzi o wyniku, będzie mobilizacja bądź demobilizacja elektoratu. PiS ma dużą głębię, jeżeli chodzi o grono wyborców, do których próbuje dotrzeć, ale nie wszyscy ci wybory są zmobilizowani. Część tych wyborców przez ostatnie trzy lata mogła poczuć się PiS-em rozczarowana. To będzie przekaz czasem na granicy alertu czy przestrzegania przed bezwzględnością opozycji, by obudzić wyborców PiS. Jeżeli mówimy, że wyborcy PiS to seniorzy, to obecnie to 8 mln wyborców, a jeśli mówimy, że ci wyborcy mieszkają poza większymi miastami, to połowa polskich wyborców mieszka w miejscach do 20 tys. mieszkańców. To próba obudzenia ich - skomentował politolog.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Macron chce gwarancji dla Putina? Ekspertka o reakcji Kremla: "To forma targu"
WIDEO

Macron chce gwarancji dla Putina? Ekspertka o reakcji Kremla: "To forma targu"

Prezydent Francji Emmanuel Macron mówi o konieczności zapewnienia Rosji gwarancji bezpieczeństwa w negocjacjach z Ukrainą. W programie "Newsroom" Wirtualnej Polski Mateusz Ratajczak pytał dr Agnieszkę Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, co oznacza idea francuskiego przywódcy. - Prezydent Francji ma specyficzne podejście do polityki międzynarodowej. Macron czy jakikolwiek inny przywódca Francji zawsze będzie patrzył na Rosję w specyficzny sposób. Interesy francusko-rosyjskie ścierają się nie tylko w Europie, ale też na Bliskim Wschodzie. To są dwa kraje posiadające broń jądrową. Francja posiada olbrzymią społeczność sympatyzującą z Rosją, więc Macron będzie tak mówił ze względu na swoich obywateli - mówiła dr Agnieszka Bryc. - Możemy wpisać to w kontekst. Jeżeli popatrzymy na to, o czym rozmawiali Biden i Macron podczas wizyty prezydenta Francji w USA, oraz na słowa kanclerza Scholza, który mówił, że trzeba wrócić do stanu sprzed agresji rosyjskiej z 2014 r., kiedy nie naruszano granic w sposób siłowy, to Macron proponuje powrót do rozmów poprzez gwarancje dla Rosji. Pytanie, czy prezydent Francji mówił o gwarancjach bezpieczeństwa dla państwa rosyjskiego ws. rozbrojeń i rozmieszczenia pocisków rakietowych NATO czy w sąsiedztwie Rosji, czy chodzi o gwarancje bezpośrednio dla reżimu Putina. Wiemy, że jednym z warunków prezydenta Zełenskiego było, że rozmowy się nie rozpoczną, dopóki Putin będzie dalej przywódcą Rosji - stwierdziła politolożka z UMK. - Nie miejmy wątpliwości: Zachód był i będzie w stanie rozmawiać z Rosją w każdym momencie, kiedy Rosja powiedziałaby "stop, siądźmy do rozmów". To Kreml odrzucił sygnał, że jeżeli będzie wola po jego stronie, to Zachód jest gotowy podjąć rozmowy. Kreml powiedział, że nie ma takiej opcji i warunkiem wstępnym jest, by Zachód uznał stan faktyczny, czyli nabytki terytorialne Rosji. Nie tylko Krym, Donbas, ale także tą część nadbrzeżną. To jest nie do przyjęcia przez Kijów i Zachód. To powtórzył prezydent Biden mówiąc, że żadne rozmowy nie będą toczyły się wbrew intencji Kijowa, a jednocześnie wielokrotnie potwierdzał, że USA nie uznają i nie zmienią zdania ws. integralności terytorialnej - dodała. Zdaniem ekspertki takie głosy jak Emmanuela Macrona są rozważane na Kremlu. - Odrzucenie jest także reakcją. To również forma targu - stwierdziła.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Były prezes TVP o pomysłach PiS. "To jedyny powód"
WIDEO

Były prezes TVP o pomysłach PiS. "To jedyny powód"

Prawo i Sprawiedliwość chce przeznaczyć na media publiczne dodatkowe 700 mln zł. Zdaniem Jana Dworaka, byłego prezesa TVP oraz przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ma to zapewnić partii rządzącej medialne wsparcie w roku wyborczym. - Myślę, że to jedyny powód. To, co robi PiS z mediami w ciągu ostatnich siedmiu lat, pozwala bezpiecznie postawić taką tezę. PiS miał wiele pomysłów, by utrudnić życie mediom, które uważa za niesprzyjające i żeby ułatwić życie mediom publicznym. Przypomnę sprawę TVN-u, sprawę podatku od mediów komercyjnych. Teraz te dwie sprawy związane niby z technologią, ale de facto z chęcią osiągnięcia korzyści politycznych - mówił Dworak w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem. Chodzi o nowy projekt, według którego kanały telewizji publicznej mają być zaprogramowane jako pierwsze na dekoderach cyfrowych. Takich kanałów może być około 30. - Chodzi o to, żeby w roku przedwyborczym mieć dodatkowe możliwości dotarcia do widza, żeby mogli telewizję publiczną oglądać łatwiej niż inne kanały - dodał. Czy to wstęp do nieczystej medialnej gry przedwyborczej w przyszłym roku? - Obawiam się tego, że ta propaganda, która w tej chwili już jest propagandą bardzo toporną, gdzie niszczy się wspólnotę i poszczególne osoby, nasili się w okresie przedwyborczym, bo PiS jest gotów zrobić bardzo wiele, by zachować władzę - podkreślił były prezes TVP i KRRiT.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Wyborcy się obawiają". Jasny sygnał po najnowszym sondażu
WIDEO

"Wyborcy się obawiają". Jasny sygnał po najnowszym sondażu

70 proc. wyborców Zjednoczonej Prawicy chce dalej koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Solidarną Polską. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Wirtualnej Polski. Pomimo tarć w koalicji, jej wyborcy chcą, by dalej trwała. Mateusz Ratajczak w programie "Newsroom WP" pytał o to prof. Sławomira Sowińskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Wyborcy Zjednoczonej Prawicy są na ogół zmobilizowani, są wierni swoim politykom. Pamiętają, co działo się w Zjednoczonej Prawicy po 2010 r., kiedy wyszło z niej środowisko Solidarnej Polski. Było poczucie, że podziały prawicy szkodzą. Wyborcy się tego obawiają. Myślę, że politycy prawicy to wiedzą. Mamy do czynienia z dość zdumiewającym, ale jednak spektaklem politycznym, obliczonym trochę na to, żebyśmy w poniedziałek rano rozmawiali o tym, a nie o opozycji oraz by wyborca zobaczył silne osobowości. Ten konflikt to niewątpliwie zapowiedź tego, że przed PiS-em, prędzej czy później stanie pytanie, kto będzie nim kierować po odejściu Jarosława Kaczyńskiego - ocenił prof. Sławomir Sowiński. Czy Zbigniew Ziobro ma szansę przejąć przywództwo po prezesie PiS? - Myślę, że siebie tam widzi. Jak popatrzymy na tę ławkę pretendentów, to nie jest teraz zbyt długa. Zbigniew Ziobro próbuje się wśród nich zaprezentować. O to idzie walka. Gdyby Zjednoczona Prawica, nawet jeśli wygra wybory, ale nie była w stanie stworzyć własnego rządu po 2023 r., to pytanie o polityczne przywództwo stanie z całą mocą - stwierdził politolog.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Powinien być zdymisjonowany". B. senator PiS o premierze
WIDEO

"Powinien być zdymisjonowany". B. senator PiS o premierze

Jacek Ozdoba ostro atakował premiera w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Politycy Solidarnej Polski pozwalają sobie na coraz więcej - powiedziała w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska. Jej gościem był Jan Maria Jackowski, senator niezrzeszony, dawniej związany z PiS. Polityk nie był zaskoczony słowami wiceministra z partii Zbigniewa Ziobry. - Powiem więcej: pan poseł i minister Ozdoba wyraził przekonanie, które jest powszechne wśród polityków PiS. Jakie pan premier Morawiecki odniósł sukcesy? Polski Ład to katastrofa. Za coś takiego premier powinien być zdymisjonowany. Za to, co zafundował Polkom i Polakom, ten bałagan podatkowy w pierwszym półroczu tego roku. Jeżeli chodzi o przepisy covidowe i ponadwymiarowe zgony - to samo. Jeżeli chodzi o negocjacje z Unią Europejską, godzenie się po cichu na różne rozwiązania bez informowania o tym zaplecza politycznego oraz doprowadzenie do tego, że ani nie ma honoru i suwerenności, ani pieniędzy z Unii, to kolejny dowód na to, że Morawiecki nie odnosi sukcesów. Wręcz przeciwnie - może być przez własne zaplecze polityczne oskarżany o to, o co jest oskarżany. Mnie to nie dziwi - komentował Jan Maria Jackowski. Czy premier Morawiecki dotrwa do końca kadencji na stanowisku? - Dotrwa. Jarosław Kaczyński za dużo zainwestował w Morawieckiego, żeby w tej chwili stwierdzić, że się nie nadaje. Zakwestionowałby swoją intuicję do prowadzenia polityki personalnej i kierowania państwem - ocenił senator niezrzeszony. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała również o zwiększenie finansowania mediów publicznych o 700 mln zł. - Zwiększa się budżet wyborczy obozu rządzącego i to jest skandal. Również z moralnego punktu widzenia, bo pracownicy budżetówki nie dostają wzrostu wynagrodzenia o 35 proc., a niektórzy politycy przyjmują narrację, że to rekompensata z powodu inflacji. Tej rekompensaty nie dostają pracownicy budżetówki, czyli nauczyciele, sędziowie, służby mundurowe i aparat urzędniczy. Chodzi o to, by TVP mogła pełnić rolę tuby propagandowej obozu rządzącego w ważnym roku wyborczym - ocenił Jan Maria Jackowski.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Poniżej pasa". Senator Jackowski o PiS
WIDEO

"Poniżej pasa". Senator Jackowski o PiS

Ruski sabotaż - tak posłowie opozycji okrzyknęli ruch Antoniego Macierewicza, który do projektu uchwały potępiającej rosyjski terroryzm wplótł wątek katastrofy smoleńskiej. Uchwała pozostała bez rozstrzygnięcia. O powody takiego zachowania Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" Jana Marię Jackowskiego, senatora niezrzeszonego, związanego wcześniej z Prawem i Sprawiedliwością. - To zagadkowa sytuacja. W praktyce parlamentarnej jest zazwyczaj tak, że jeżeli izbie zależy na przyjęciu uchwały czy ważnego dokumentu ponad podziałami, a nie konkretnej ustawy, to uzgadnia się tekst w zespole redakcyjnym. Tu pojawiła się poprawka, która została wrzucona bez konsultacji z innymi klubami. Chodziło o sprowokowanie opozycji do tego, by przyjęła tę poprawkę w obawie przed oskarżeniem o sabotowanie słusznej uchwały. Nie spodziewano się, że siedmiu posłów Zjednoczonej Prawicy nie będzie obecnych i nie było kworum. Opozycja użyła fortelu, zerwała kworum i uchwała nie mogła być procedowana. Sądzę, że będzie procedowana na następnym posiedzeniu, ale bez tej poprawki, którą zgłosił pan poseł Macierewicz - mówił Jan Maria Jackowski. Czy ta poprawka była kompromitująca dla PiS? - W oczywisty sposób. Złamano obyczaj parlamentarny, który przez wiele kadencji był stosowany. Tu mamy do czynienia z zagrywką poniżej pasa ze strony PiS. Można było tę poprawkę proponować w pierwotnej wersji uchwały i wtedy uzgadniać szczegóły. Uniknięto by tego blamażu, który dokonał się w Sejmie. To pokazało, że PiS nie kontroluje Sejmu, nie ma większości bezwzględnej, a ta większość jest podstawą skutecznego prowadzenia procesu legislacyjnego. PiS wpadł we własne sidła przez siedmiu nieobecnych posłów - stwierdził były polityk klubu PiS.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"To żenujące". Gen. Różański o ruchu Błaszczaka
WIDEO

"To żenujące". Gen. Różański o ruchu Błaszczaka

Polski rząd utrzymuje, że niemieckie Patrioty powinny trafić do Ukrainy zamiast do Polski. W programie "Newsroom WP" gen. Mirosław Różański jednoznacznie ocenił ministra obrony narodowej i przypomniał jego zmianę zdania. - Minister Błaszczak zareagował optymistycznie, a w 48 godzin diametralnie zmienił zdanie. Sekwencja wypowiedzi ministra nie jest zaskakująca, ma podłoże czysto polityczne. Jeżeli weźmiemy pod uwagę uzasadnienia, m.in. porównanie Patriotów do HIMARSÓW, to jest to dla mnie żenujące. To wskazuje, że pan minister Błaszczak ma niewielką wiedzę merytoryczną lub nie korzysta z pomocy tych, którzy mogliby taką sytuację mu przedstawić. Jeżeli nie chcemy decydować się na to, aby te Patrioty stacjonowały na terenie Polski, tylko wysłać je na teren Ukrainy, to ich użycie byłoby możliwe za kilka miesięcy. Pytanie, czy dbamy o bezpieczeństwo Polski i Polaków? Absolutnie nie. Tymi decyzjami wprowadzamy w zakłopotanie naszych partnerów w NATO. Pamiętajmy, że jeżeli wyrzutnie Patriot są wpięte w system, to jest i sprawny i funkcjonalny i zapewnia nasze bezpieczeństwo. Jeżeli pan minister Błaszczak nie rozumie tego z wojskowego punktu widzenia, to jego misja jako ministra obrony narodowej jest niestety pomyłką - ocenił gen. Mirosław Różański. - Pan minister Błaszczak przyzwyczaja nas do tego, że jego deklaracje o charakterze patetycznym nie zawsze są merytoryczne. Ta oferta niemiecka zyskała akceptację, a nawet uznanie sekretarza generalnego NATO i sekretarza obrony USA, a postawa pana ministra jest w sprzeczności z tymi deklaracjami. Konsekwentnie tracimy wiarygodność jako partner w Sojuszu. To zaczęło się za czasów Macierewicza - dodał gen. Różański. Jak takie decyzje MON wpływają na morale żołnierzy? - Myślę, że wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że mamy bardzo dobrych żołnierzy. Kiedy zabiera im się możliwość czucia się bezpiecznymi, bo ten pobyt Patriotów niemieckich na terenie Polski, nawet z żołnierzami niemieckimi, byłby okazją do wspólnego wykonywania zadań. To byłaby bezcenna lekcja. Dziś korzystamy już z takiej pomocy jeżeli chodzi o baterie amerykańskie na terenie naszego kraju - dodał. - Porównuję ten pomysł do tego, kiedy prezes Kaczyński ogłosił w Kijowie pomysł misji pokojowej NATO, co w warunkach wojennych jest trudne do wyobrażenia - ocenił doradca Polski 2050 i prezes Fundacji Stratpoints. Jego zdaniem Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak nie rozumieją NATO, a uruchomienie Patriotów w Ukrainie mogłoby zająć kilka miesięcy.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Będą białe święta? Synoptyk o wstępnych prognozach
WIDEO

Będą białe święta? Synoptyk o wstępnych prognozach

Najbliższy weekend będzie pochmurny - mówił w programie "Newsroom WP" Mateusz Barczyk, synoptyk z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Temperatura będzie bliska 0 st. C. Kierowcy powinni uważać na możliwe silne zamglenia. Nie będą one dominować. Drogi mogą być śliskie, a widoczność ograniczona do kilku tysięcy metrów. - Może to sprawiać wrażenie senności, mniejszej koncentracji i powinniśmy się przed tym bronić - mówił Mateusz Barczyk. - Raczej zachęcamy, by aktywizować nasz organizm w taką pogodę. Wychodzimy spod kocyka i staramy się w ciągu dnia wyjść na spacer i się przewentylować. Pogoda nie pomaga nam w dobrej aktywności. Starajmy się wyjść, nabrać świeżego powietrza. To pomoże nam przetrwać te pochmurne dni. Nowy tydzień zacznie się podobnie. Zima będzie trochę walczyć z jesienią, ale to będą podchody. Coś widać na horyzoncie w połowie przyszłego tygodnia. Mamy dwa scenariusze: wejście dużego chłodu, który może zwiastować zimową aurę lub wersja alternatywna czyli utrzymywanie się ciepłego powietrza z południa, który będzie nam przypominał o pogodzie październikowo-listopadowej niż grudniowej. Większe szanse ma w tej chwili ta wersja z nadejściem zimowej aury. Przewidywania na grudzień są takie, że będzie to grudzień w normie termicznej - ocenił synoptyk. Agnieszka Kopacz-Domańska dopytywała, czy czekają nas białe święta. - Niestety mróz nie zawsze idzie w parze ze śniegiem. Mogą pojawiać się zmiany pogody. W tych okolicznościach chłodu przyjdzie jedna i druga śnieżyca i trochę nam to wszystko zabieli. Na tę chwilę wygląda na to, że nie cała Polska będzie uprószona śniegiem. Mogą zdarzyć się przejściowe ocieplenia, więc tego śniegu nie gwarantowałbym na grudzień za dużo. Mogą być miejsca, które się wybielą. Północna połowa kraju może mieć więcej tego śniegu niż południe. Nie liczę tu gór - dodał.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki